Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...
Jak być liderem dla swoich dzieci? - Wywiad z Maciejem Zieglerem - e-dzieciaki.pl

Jak być liderem dla swoich dzieci? – Wywiad z Maciejem Zieglerem

Jak być liderem dla swoich dzieci? - Wywiad z Maciejem Zieglerem

Jesteś tatą i zastanawiasz się, jak być liderem dla swoich dzieci? Nie jest to proste zadanie. Budowanie roli przywódcy dla swoich dzieci jest długotrwałym procesem. Jak to zrobić? Swoimi sposobami dzieli się Maciej Ziegler w wywiadzie udzielonym Marzenie Ciuplik-Tarnawskiej.

Table of Contents

Przeczytaj też:
Tata na emigracji: zapewniam byt, ale tracę dzieciństwo swoich dzieci

Marzena Ciuplik-Tarnawska: W jednym z artykułów napisałeś, że ojcostwo zaczyna się od środka, nie od dziecka. Co to oznacza dla Ciebie?

Maciej Ziegler: Dla mnie dojrzałość mężczyzny zaczyna się od umiejętności wzięcia na siebie pełnej odpowiedzialności. To proces: najpierw bierzesz odpowiedzialność za samego siebie i swoje czyny, potem za swoją partnerkę, a na kolejnym etapie przygotowujesz się do narodzin dziecka. Praca od środka to przede wszystkim poukładanie priorytetów w głowie.

W moim życiu oznaczało to konieczność podejmowania bardzo trudnych wyborów strategicznych. Stawałem przed dylematem: czy iść w stronę wyższych zarobków i zapewnienia rodzinie świetnego poziomu finansowego (co wiązałoby się z pracą w innym mieście lub wyjazdem za granicę i brakiem obecności w domu), czy zostać na miejscu i być przy dzieciach. Wybrałem obecność. Zostałem, ale płaciłem za to ogromną cenę: pracowałem bardzo dużo, często na dwa czy trzy etaty jednocześnie.

wywiad z maciejem zieglerem o ojcostwie

Z żoną graliśmy w tzw. mijankę: ona pracowała na drugie zmiany, ja na etacie na pierwsze. Rano dawałem jej buzi, gdy jeszcze spała, po południu przejmowałem opiekę nad dziećmi i domem, a wieczorami i nocami brałem dodatkowe zlecenia. Grałem na weselach (co wymagało ćwiczenia repertuaru w tygodniu), fotografowałem imprezy okolicznościowe (i nocami obrabiałem zdjęcia), serwisowałem komputery, przeinstalowywałem systemy i budowałem strony internetowe dla klientów. Bywały okresy, że przez cały tydzień spałem po 3–4 godziny na dobę. Zdarzało się, że jechałem do klienta na awarię i nie mając z kim zostawić dzieci, brałem je ze sobą. Czekały na mnie w samochodzie po 20–30 minut, aż tata zrobi swoje.

Z perspektywy czasu wiem, jak trudny to był czas. Byłem wykończony, ale dzieci wiedziały, że tata jest na miejscu, że mają moje wsparcie i widziałem, jak rosły. Druga strona pracy od środka to brak wzorców. Nie dostajemy instrukcji obsługi ojcostwa. Mój własny ojciec nie był dla mnie wzorem, wręcz przeciwnie, patrząc na niego wiedziałem, że chcę wiele rzeczy zrobić zupełnie inaczej. To dało mi silną motywację do pracy nad sobą. Kiedyś był z tym człowiek sam. Dziś na szczęście są mentorzy, doradcy i konsultanci. Sam obecnie regularnie rozmawiam z ludźmi mądrzejszymi od siebie. Pozwala mi to zderzyć moje problemy z kimś z zewnątrz, uzyskać perspektywę z lotu ptaka i podejmować mądrzejsze decyzje.

Przeczytaj też:
Ojcostwo w cieniu alienacji rodzicielskiej – jak wygląda walka taty o dzieci?

Marzena Ciuplik-Tarnawska: Czy jest jakaś lekcja, której nauczyły cię dzieci, a której nie dałoby się na żadnym szkoleniu?

Maciej Ziegler: Dzieci uczą mnie cały czas i jest to niekończący się proces, który zmusza mnie do ciągłego rozwoju osobistego. Główną i najważniejszą lekcją jest cierpliwość. Zawsze  mi jej brakowało, trudno było mi ją w sobie wyhodować, a w ojcostwie jest niezbędna. Nie da się jej nauczyć z książek ani na szkoleniach. Trzeba po prostu wypracować na żywym organizmie.

Druga lekcja to uświadomienie sobie, że ojcostwo nie ma daty ważności. To nie jest tak, że jak dzieci są starsze, to rola ojca się kończy. Dzieci rosną, a wraz z nimi poziom trudności: starsze dzieci mają zupełnie inne, często o wiele poważniejsze i bardziej złożone problemy. Ojciec musi bezustannie się rozwijać i wznosić na wyższy poziom, żeby nadążać za ich światem i być dla nich wartościowym oparciem na każdym etapie życia.

Maciej Ziegler w wywiadzie o ojcostwie dzieli się swoimi przemyśleniami i doświadczeniem, jak być liderem dla swoich dzieci


Przeczytaj też:
Pozytywna dyscyplina i ty w roli ojca – jak odzyskać autorytet i wychować silne dzieci bez kar?

Marzena Ciuplik-Tarnawska: Jak znaleźć równowagę między pracą zawodową a byciem naprawdę obecnym w życiu dzieci?

Maciej Ziegler: Szczerze? Słynny work-life balance w klasycznym wydaniu po prostu nie istnieje. Jako ojciec jesteś na pełny etat, 24 godziny na dobę. Obowiązuje tu zasada rodem z wojska czy policji: Zawsze gotowy. Nie wiesz, kiedy Twoja pomoc będzie potrzebna. Przykład z mojego życia: nawet gdy jechaliśmy ze znajomymi na wyjazd i dzieci spały w domku, a dorośli siedzieli przy grillu, nie piłem alkoholu. Dlaczego? Bo ojciec musi być w każdej chwili gotowy wsiąść w auto i jechać na SOR. Z moim młodszym synem przerabiałem to nagminnie. W ciągu jednego roku byliśmy trzy razy na szyciu brody. Z chirurgiem śmialiśmy się, że mam już tam stały abonament.

Trzeba też uczciwie rozbić mit wynagradzania dzieciom braku czasu. Kiedyś, po zrealizowaniu bardzo dużego i wycieńczającego projektu, postanowiłem wynagrodzić to mojemu starszemu synowi (miał wtedy ok. 10 lat). Zarobiłem świetne pieniądze, poszedłem z nim do wielkiego marketu z zabawkami i chciałem mu kupić coś wypasionego: robota albo auto sterowane za nawet 1000 zł. A on kupił mi najpiękniejszą lekcję w życiu: uparł się na plastikowy karabin za 13 zł. Choć namawiałem go na coś droższego, dla niego ten tani karabin był szczytem marzeń. Pojąłem wtedy, że to nam, dorosłym, wydaje się, że kupowaniem drogich rzeczy zagłuszymy własne wyrzuty sumienia i brak czasu. Dziecko nie potrzebuje weekendowego tatusia z zabawkami za tysiąc złotych.

Nie będę koloryzował. Mam ogromne poczucie niedosytu. Ubolewam nad tym, że praca często wygrywała i że mogłem dać dzieciom więcej czasu i uwagi. Nie uważam się za idealnego ojca. Tatą trzeba być codziennie, w realiach, jakie się ma.

Maciej Ziegler opowiada o wielodzietnym ojcostwie


Przeczytaj też:
Ojcostwo to ciągła praca nad sobą do końca życia — jak odzyskać autorytet, sens i spokój jako ojciec

Marzena Ciuplik-Tarnawska: Jakie małe, codzienne gesty najbardziej budują więź między ojcem a dzieckiem?

Maciej Ziegler: Trzeba odrzucić presję tworzenia sztucznych, idealnych obrazków. Ja np. nie czytałem dzieciom bajek co wieczór na dobranoc. Po całym dniu pracy i obowiązków nie miałem na to siły. Miałem za to czytelnicze zrywy wakacyjne. Wyjeżdżając na urlop, brałem ze sobą konkretne książki i zamiast oglądania telewizji czy siedzenia w telefonach, czytałem im na głos. W ten sposób zaraziłem starsze dzieci twórczością Karola Maya, Panem Samochodzikiem, a nad morzem czytałem im kultowego Znaczy Kapitan Karola Olgierda Borchardta. Pamiętają to do dziś.

W codziennym życiu naszym najważniejszym fundamentem był i jest wspólny posiłek. Celebrowanie momentu, kiedy wracają ze szkoły, siadają przy stole i opowiadają o swoim dniu. Przy tym stole działy się niesamowite rzeczy. Młodsze dzieci, słuchając starszych, uczyły się, jak budować wypowiedzi i jak opowiadać o swoich doświadczeniach. Nasze rozmowy były dobrym momentem do prowadzenia żywych lekcji historii czy WOS-u. Prostowałem głupoty i schematy, z którymi czasem wracały ze szkoły, ucząc je patrzenia na świat bez filtra i z własnym zdaniem.

Przeczytaj też:
Tata Świnka i kryzys autorytetu ojca – co bajka mówi dzieciom, a co my musimy powiedzieć głośno

Marzena Ciuplik-Tarnawska: Twoje słowa: ojciec ma być liderem, a nie policjantem. Jak wygląda takie przywództwo w zwykły wtorkowy wieczór, kiedy dzieci nie chcą sprzątać albo odrabiać lekcji?

Maciej Ziegler: Moje podejście mocno ewoluowało. Na początku, jak większość z nas, powielałem schematy wyniesione z własnego domu i byłem policjantem. Z czasem zrozumiałem, że lider wyznacza twarde ramy, ale nie rządzi ślepym terrorem. Moja główna zasada brzmi: Z terrorystami się nie negocjuje. Są kwestie nienegocjowalne (np. założenie czapki w zimie – tu nie ma dyskusji i haseł „bo nie”) i podlegające negocjacjom (np. czas powrotu do domu, gra na telefonie czy pójście spać w weekend).

Negocjacje z dzieckiem dopuszczam tylko wtedy, gdy używa ono konkretnych, merytorycznych argumentów. Płacz czy fochy nie działają. W ten sposób uczę dzieci dorosłego, dojrzałego dyskutowania i stawiania swoich racji na przyszłość.

Lider szuka też kreatywnych rozwiązań zamiast prostych zakazów. Przykład: najmłodsza córka bardzo chciała dostać telefon. Zgodziłem się, ale postawiłem warunek: krok po kroku musi wykazać się umiejętnością pisania i czytania. Żeby ćwiczyć pisanie na klawiaturze, dawałem jej do przepisania w SMS-ach całe wiersze Brzechwy. Połączyłem jej potrzebę z realną nauką.

Przeczytaj też:
Misja niemożliwa czy najlepsza decyzja życia? – Historia ojca, który zaryzykował

Marzena Ciuplik-Tarnawska: Wielu ojców dużo pracuje i ma poczucie, że nie spędza z dziećmi tyle czasu, ile by chciało. Co powiedziałbyś takim mężczyznam?

Maciej Ziegler: Jeśli czujesz, że poświęcasz dzieciom za mało czasu, to bardzo zdrowe odczucie. To dowód na to, że jesteś dobrym, kochającym ojcem i że Ci zależy. Gorzej byłoby, gdybyś tego niedosytu w sobie nie miał.

Życie jest zbiorem trudnych wyborów i kompromisów. Tego czasu zawsze będzie za mało. Nawet jeśli wyjedziecie na tydzień na genialne wakacje, po powrocie i tak zobaczysz, jak wiele ucieka w codzienności. Ale pamiętajmy też o drugiej stronie: dzieci nie mogą być pod ciągłym nadzorem i kloszem. Muszą mieć przestrzeń na własny luz, popełnianie błędów i samodzielne odkrywanie świata.

Na koniec refleksja, którą zawsze przekazuję znajomym, którym rodzi się córka: Mając syna – pilnujesz syna; mając córkę – musisz być świadomy, że stajesz się dla niej pierwszym, najważniejszym wzorcem mężczyzny w życiu. Jeśli w przyszłości Twoja córka wybierze faceta, który będzie ją źle traktował albo przy którym będzie nieszczęśliwa, to w dużej mierze będziesz za to odpowiedzialny,bo taki model męskości podświadomie jej przekazałeś. Córka wymaga od ojca wzniesienia się na absolutne szczyty swojego człowieczeństwa i dojrzałości.

Marzena Ciuplik-Tarnawska: Dziękuję za rozmowę.

Maciej Ziegler: Dziękuję.

Strona główna » Jak być liderem dla swoich dzieci? – Wywiad z Maciejem Zieglerem

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *