W październiku pojechałam z trójką moich dzieci na koncert misyjny, podczas którego występował mój średni syn. W pewnym momencie zatrzymały mnie słowa jednej z piosenek: Miłość jest bogata… Przyznam, że tę piosenkę znam od wielu, wielu lat. Wielokrotnie śpiewałam ją na pielgrzymim szlaku. Tym razem bardzo mnie dotknęły i jeszcze bardziej uświadomiły, jak bogatą kobietą jestem. Ten rodzaj bogactwa nie ma nic wspólnego z cyframi na koncie. W końcu w życiu są ważniejsze sprawy od pieniędzy, choć one też są istotne, bo bez nich jest bardzo trudno.
- 10 rocznica ślubu to dobry moment, żeby spojrzeć z innej perspektywy na czas, który minął
- Małżeństwo wymaga ogromnej pracy nad sobą
- Ślubuję Ci miłość — te słowa weryfikują trudne chwile
- Wspólne hobby scala związek
- Jesteśmy mężem i żoną, ale każdy ma też swój kawałek świata
- 10 rocznicy ślubu by nie było, gdybyśmy nie mieli takich samych wartości
- U nas nie ma 50/50
- Najpierw miłość do siebie, potem miłość do drugiego człowieka
- Czego życzę sobie na 10 rocznicę ślubu?
Jeśli masz ochotę, posłuchaj piosenki, o której piszę: Sandałek
10 rocznica ślubu to dobry moment, żeby spojrzeć z innej perspektywy na czas, który minął
Gdy 10 lat temu przygotowywałam się do ślubu, marzyłam o tym, by mieć 3 lub 4 dzieci. Byłam przekonana, że to jest możliwe. Gdy w trakcie ślubu ksiądz odmawiał słowa błogosławieństwa dla nowożeńców, przeszły mnie ciarki. Zaufałam i uwierzyłam, że zostanę obdarowana. I zostałam. Jestem mamą 6-tki dzieci, dwoje jest w niebie. Czuję się spełniona jako mama oraz żona. Otrzymałam wielkie bogactwo w postaci naszych pociech.
Co najważniejsze, w tym wszystkim nie jestem sama. Mam wspierającego i kochającego męża, który angażuje się w wychowanie. Pomagają nam też moi teściowie, za co jestem im ogromnie wdzięczna. Tak naprawdę to w dużej mierze dzięki nim mogę łączyć macierzyństwo z pracą zawodową. Nie wiem, czy bez nich bym sobie poradziła. Na pewno moje życie wyglądałoby inaczej.
Przeczytaj też:
Po poronieniu – droga od cierpienia do nadziei
Małżeństwo wymaga ogromnej pracy nad sobą
Jak w każdym małżeństwie, u nas także są słoneczne i burzliwe dni. Najważniejsze jest to, że potrafimy się pogodzić oraz dojść do porozumienia. Bardzo ważną rolę odgrywa tu rozmowa.
Przez kilka lat bardzo mnie denerwowały pewne rzeczy u mojego męża. Na początku próbowałam to zmienić i to był mój błąd. W tej walce bardzo mi pomogła książka Twój psychologiczny autoportret Dlaczego czujesz, kochasz, myślisz, postępujesz właśnie tak. Kiedy zrobiłam mój portret psychologiczny, który znajduje się w książce, poznałam mój typ osobowości i inne, odkryłam to, co kryje się za moimi reakcjami oraz zachowaniami. Zrozumiałam też, dlaczego mój mąż funkcjonuje tak, a nie inaczej. Praktycznie z dnia na dzień rzeczy, przestałam zwracać uwagę na to, co mnie irytowało. Było to dla mnie bardzo uwalniające.
Kolejną rzeczą, która pomaga mi w małżeństwie jest modlitwa. Codziennie modlę się w intencji naszej rodziny. Choć czasem jest trudno, nie mam tak naprawdę na co narzekać. Popełniam błędy, ale potrafię się do nich przyznać i przeprosić. Nie uważam, że to mi umniejsza jako żonie czy mamie.
Ślubuję Ci miłość — te słowa weryfikują trudne chwile
W ostatnich 10 latach było kilka momentów, które zweryfikowały moc słów przysięgi małżeńskiej. Jednym z nich było poronienie. Strata ciąży pokazała mi, jakim człowiekiem jest mąż. Jestem dumna, że jestem jego żoną.
Życie przyniosło wiele trudnych sytuacji, w których mój mąż mnie zawsze wspierał i mnie zostawił, choć po nich pewnie nie jeden mężczyzna, mógłby mnie zostawić. Wielokrotnie o tym z nim rozmawiałam. Co prawda, nie miałam i nie mam wpływu na te sytuacje, ale dla niektórych ludzi nie jest to argumentem. Wiem, że stoimy za sobą murem. Życzę sobie, żeby tak było przez kolejne lata.
Przeczytaj też:
Życie na wsi – jak to wygląda u wielodzietnej rodziny?
Jak zbudować zaufanie w związku?
Wspólne hobby scala związek
W okresie pandemii wróciliśmy do tego, jak przed małżeństwem spędzaliśmy wolny czas. Ponownie zaczęliśmy grać w planszówki. Wskoczyliśmy na wyższy poziom rozgrywek. Budowanie własnej kolekcji rozpoczęliśmy od Robinsona Crusoe. Teraz na naszym regale jest sporo tytułów z różnych gatunków. Stopniowo nasza pasja się rozwijała. Przy okazji zainspirowaliśmy naszego kolegę, z którym regularnie od kilku dobrych lat gramy weekendy.
Często wieczorem sami siadamy do stołu, żeby w coś zagrać, gdy nasze pociechy śpią. Naszym hobby zarażamy też nasze dzieci. Postanowiliśmy, że w tym roku szkolnym w miarę możliwości w czwartki wieczorem będziemy grać z nimi. Przyznam, że sprawia mi to wiele radości. Przy okazji mam możliwość, żeby odświeżyć sobie zasady planszówek, po które rzadko sięgamy.
Przeczytaj też:
5 nawyków, które wzmocnią twoją więź z dzieckiem
Rutyny, które dodadzą lekkości nowemu rokowi szkolnemu
Jesteśmy mężem i żoną, ale każdy ma też swój kawałek świata
Uważam, że w małżeństwie warto mieć swój kawałek świata i nie trzeba z niego zrezygnować dla partnera. Mój mąż jest fanem piłki nożnej i uwielbia oglądać mecze. Kiedyś też to lubiłam, ale od pewnego czasu nie sprawia mi to już frajdy. W tym czasie wolę zrobić coś innego. Umawiam, się na spotkanie online w sprawach zawodowych lub sięgam po książkę. W tamtym roku wieczorami robiłam studia podyplomowe online. Zamknęłam się trochę w moim zawodowym świecie i skupiam się na nim, gdy mam taką możliwość, bo chcę zrealizować moje cele.
Przeczytaj też:
Jak łączyć macierzyństwo z pracą na własnych zasadach?
10 rocznicy ślubu by nie było, gdybyśmy nie mieli takich samych wartości
Na własnej skórze przekonałam się, jak ważne są wartości w naszym życiu. Dla nas obu ważna jest wiara i rodzina. Oboje się wspieramy i nie narzucamy wielu rzeczy. Na przykład mój mąż nie należał nigdy do żadnej wspólnoty ani nie chodził na pielgrzymki. Ja tak, czasem mi tego brakuje, ale wiem, że w tym momencie życia nie mogę sobie na wszystko pozwolić, a na niektóre sprawy brakuje mi energii. Gdy chcę pójść na pielgrzymkę nie ciągnę mojego męża na siłę. Proszę go, żeby mnie zawiózł do kościoła, z którego wyruszamy. On zostaje z dziećmi w domu. Nie odwodzi mnie od tego zamiaru ani nie zabrania. Oboje się szanujemy i to moim zdaniem jest piękne.
U nas nie ma 50/50
Przed ślubem nigdy nie rozmawialiśmy o pieniądzach. Dla obojga z nas było oczywiste, że pieniądze, które zarabiamy, są wspólne i razem nimi zarządzamy. Nie wyliczamy sobie, kto ile w danym miesiącu dołożył do domowego budżetu. Jeśli chodzi o obowiązki domowe, każdy z nas się w nie angażuje. Są rzeczy, których ja nie robię i takie, których nie robi mój mąż. W niektórych sprawach ciągle się docieramy, ale na tym polega życia. Bardzo doceniam, że tak wygląda nasze małżeństwo. Doceniam to, bo wiem, ile par przeżywa trudności związane z dzieleniem się 50/50. Obserwując to zjawisko, jeszcze bardziej widzę to, jak miłość jest bogata. Ja jestem bogata.
Przeczytaj też:
Jak jednocześnie łączyć pracę i rodzinę, by cieszyć się życiem rodzinnym?
Najpierw miłość do siebie, potem miłość do drugiego człowieka
Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. I to jest prawda. Kiedy pokochasz siebie, znasz swoją wartość i potrafisz dbać o siebie, będziesz zdolny tak naprawdę pokochać drugiego człowieka i wziąć za niego odpowiedzialność. Staniesz się uważny na potrzeby swoje i twojego partnera. Wasze gesty mogą być różne, ważne, żeby odpowiadały na aktualne potrzeby.
Czego życzę sobie na 10 rocznicę ślubu?
Na 10 rocznicę ślubu życzę sobie, by nasza miłość była z dnia na dzień coraz większa i trwała do grobowej deski. Życzę sobie, żebym stawała się coraz lepszą żoną dla mojego męża i mamą dla naszych dzieci. Życzę sobie też tego, żeby mój mąż mógł zawsze powiedzieć z ręką na sercu, że ponownie powiedziałby TAK. Chciałabym, żeby czuł się bogaty w naszym małżeństwie.









