Zastanawiasz się nad ubezpieczeniem na życie dla dziecka, ale nie wiesz, czy nie wyrzucisz pieniędzy w błoto? Boisz się, że tylko na tym stracisz? Rozważasz wszystkie za i przeciw i nadal jesteś w kropce?
Rodzicielstwo to nie tylko codzienna troska, ale też myślenie o przyszłości. Decyzja o zakupie ubezpieczenia nie jest łatwa, bo dotyka naszych najgłębszych lęków: choroby, wypadku czy nieprzewidzianych zdarzeń. Jak podejść do tematu, by dać dziecku poczucie bezpieczeństwa oraz zaspokoić swoje sumienie? O tym z Teresą Wojaczek – agentką ubezpieczeniową – rozmawia Michaela Fuchs.
Michaela Fuchs: Rodzice często kierują się emocjami. Chcą chronić swoje dzieci za wszelką cenę. Czy ubezpieczenie na życie dla dziecka zaspokaja potrzebę bezpieczeństwa?
Teresa Wojaczek: Myślę, że tak. Często patrzymy na bezpieczeństwo tylko od strony zadbania o przestrzeń wokół nas, o zdrowe jedzenie, zabawki czy meble z atestem. A bezpieczeństwo ma też stronę finansową. Dzięki pieniądzom stać nas na lekarstwa, wizyty u specjalistów czy pogłębioną diagnostykę. Niestety kolejki w ramach NFZ zdarzają się jeszcze dłuższe w przypadku specjalistów dziecięcych niż tych dla dorosłych.
M.F.: Wiele osób mówi: Przecież moje dziecko jest zdrowe, nic mu się nie stanie. Jak rozmawiasz z rodzicami, którzy mają takie podejście? Jak przekonujesz ich do wykupienia ubezpieczenia na życie dla dziecka?
T.W.: Niektórych nie przekonam, a przekonanie na siłę nie ma sensu. Moim zadaniem jest pokazać, co takie ubezpieczenie może zapewnić: pieniądze w razie poważnej choroby czy wypadku, które można wydać na co tylko się chce. Często rodzice nie są świadomi kosztów rehabilitacji czy leczenia, bo nam się wszystko należy za darmo. A gdyby się należało, to przecież nie byłoby tylu zrzutek na różnych portalach.
M.F.: W jakich sytuacjach polisa dla dziecka może realnie pomóc rodzinie w kryzysie?
T.W.: Wyróżniamy dwa główne ryzyka w takich polisach: nieszczęśliwy wypadek i poważne zachorowanie. Pierwsze z nich zakłada, że w razie uszczerbku na zdrowiu dziecka w wyniku np. Złamania kości piszczelowej, zostanie wypłacona określona kwota. Drugie zaś wymaga dokumentu medycznego, stwierdzającego diagnozę choroby wymienionej w ogólnych warunkach.
Wśród najczęściej wymienianych są zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, cukrzyca typu 1, śpiączka, tężec czy niewydolność nerek. To nie są łatwe schorzenia, każde z nich sprawia, że rodzina przez jakiś czas funkcjonuje inaczej. Czasem potrzebne jest dostosowanie mieszkania do nowych potrzeb, czasem zmiana pracy przez rodzica, by być bardziej dostępnym dla dziecka, a czasem konieczne jest zatrudnienie pielęgniarki czy rehabilitanta na stałe. Coraz częściej rodziny sięgają też po pomoc psychologa. To wszystko kosztuje. Ubezpieczenie może nam zapewnić potrzebne pieniądze.
M.F.: Czy ubezpieczenie na życie dla dziecka może dać rodzicom coś więcej niż tylko finansowe wsparcie, np. poczucie spokoju i przewidywalności?
T.W.: Myślę, że jak najbardziej. Tylko często nie patrzymy na to w ten sposób, bo co miesiąc jest do zapłaty składka, która obciąża budżet. Jest ona przewidywalna, możliwa do zaplanowania, podobnie jak proces wypłaty świadczeń. Za tę składkę możemy otrzymać nieporównywalnie więcej pieniędzy niż wpłacimy. I naprawdę mam klientów, którzy śpią spokojnie, którzy nie boją się iść do lekarza, nie odwlekają momentu usłyszenia diagnozy, tylko działają. Bo wiedzą, że w razie czego sobie poradzą, że będą zabezpieczeni na przyszłość.
M.F.: Jakie emocje najczęściej towarzyszą rodzicom, którzy decydują się na polisę? Strach, odpowiedzialność, a może nadzieja na lepszą przyszłość?
T.W.: Każdy rodzic jest inny, tak jak i każde dziecko jest inne. Są osoby, które działają w poczuciu odpowiedzialności za swoje dzieci. Zabezpieczają dzieci nie tylko na wypadek choroby, ale i na wypadek śmierci jednego z rodziców. O tym nie mówi się często, bo wielu wierzy, że zatańczy na ślubie swojego dziecka. Wypadki przecież chodzą po ludziach, co pokazują nam media.
Są również osoby, które boją się wielu rzeczy i w czasie rozmowy ze mną ja te strachy niejako ujarzmiam, nazywam, daję wskazówki. Bo nie zawsze ubezpieczenie będzie jedynym wyjściem, czasem warto zadbać o coś jeszcze, np. o testament czy choćby ustalenie własności mieszkania, które dziedziczy 15 osób.
Oby nadzieja na lepszą przyszłość towarzyszyła każdemu z nas, ale niech poczucie odpowiedzialności nie pozwala nam liczyć tylko na tę nadzieję.
M.F.: Co powiedziałbyś rodzicom, którzy wahają się, bo boją się „kuszenia losu”, wykupując ubezpieczenie na życie dla dziecka?
T.W.: Że nie wszystko zależy od nas czy od losu. Powinniśmy zadbać o wszystko, co leży w naszych rękach. Tak samo jak płacimy za swoje ubezpieczenie, np. w pracy i nie wybieramy już trumny, w której mają nas pochować, tak samo zabezpieczmy nasze dzieci. Myślenie o przyszłości nie tylko w kontekście spełniania marzeń, wyjazdów, radości, ale również w kontekście trudnych sytuacji i kryzysów jest ważne. Często się tego boimy, ale właśnie takie myślenie świadczy o nas dobrze, o tym, że bliscy są dla nas ważni i że mamy im coś do przekazania, że chcemy o nich zadbać nie tylko tu i teraz, ale w razie kryzysu.
M.F.: Czy znasz przykłady rodzin, które dzięki ubezpieczeniu uniknęły dramatycznych konsekwencji finansowych?
T.W.: Jak najbardziej. Znam dziewczynę, która bardzo chciała iść do prywatnego liceum z internatem. Przygotowywała się do tego, ale nim skończyła szkołę, jej mama zmarła na raka. To była bardzo trudna sytuacja dla tej rodziny, ale dziewczyna do dziś mówi, że mama zostawiła jej pieniądze na dobrą szkołę, bo miała dobre ubezpieczenie. Sama zresztą za życia korzystała ze swojej polisy. Znam też chłopca, u którego zdiagnozowano cukrzycę insulinozależną. Nie było to łatwe dla nich, by być stale przy nim, by monitorować poziom cukru, ani by nauczyć się tej choroby. Dzięki pieniądzom z polisy było ich stać na dobrego lekarza oraz na pomoc w zmianie życia.
M.F.: W jakim momencie najlepiej pomyśleć o ubezpieczeniu na życie dla dziecka – od razu po narodzinach, czy dopiero w wieku szkolnym?
T.W.: Nie ma reguły. Często rodzice po urodzeniu dziecka mają ogrom innych spraw na głowie i długo uczą się siebie nawzajem. Są tacy, którym przyjdzie to łatwiej. W każdym momencie możemy zdecydować się na polisę dla dziecka, jednak pamiętajmy, że te choroby nie wybierają, tak jak wypadki. One się zdarzają nawet najmłodszym. Specjalistów dla dzieci w wieku 0-3 jest najmniej i są najbardziej potrzebni w takich chwilach.
M.F.: Na co zwrócić uwagę przed zakupem ubezpieczenia na życie dla dziecka?
T.W.: Spojrzę dwojako: na nasz budżet, to znaczy ile pieniędzy możemy przeznaczyć oraz na nasze obawy. Znam rodziców, którzy całe świadczenie 800+ przeznaczają na ubezpieczenia dla dzieci – czy to posagowe, czy wypadkowo-chorobowe. Ale są i tacy, którzy dzięki temu świadczeniu utrzymują rodzinę.
Składka za polisę nigdy nie powinna rozwalić budżetu domowego. Z kolei rodzice mają też różne obawy. Są dzieci, które notorycznie łamią sobie jakąś kość, a są takie, które nigdy nie były na SORze. Dlatego warto spojrzeć też na aktywność dziecka, na to jakie schorzenia już przechodził, czy były jakieś komplikacje przy porodzie. Wszystko powinno być ustalone z sensem.
M.F.: Jakie trzy najważniejsze rzeczy doradziłabyś rodzicom, którzy chcą podejść do ubezpieczenia na życie dla dziecka mądrze i bez lęku?
T.W.: Robicie to z miłości do swoich dzieci. Naprawdę to jest objaw waszej troski o nie. Dlatego niech ta polisa nie będzie tylko spełnieniem obowiązku, a przejawem dobra.
Po drugie, znajdźcie kogoś, komu ufacie w kwestii ubezpieczeń. Pytajcie, szukajcie. Nie zawsze ta pierwsza osoba będzie tą właściwą. Jeśli nie potraficie znaleźć odpowiedniego agenta przez dłuższy czas, to odkładajcie na osobne konto kwotę, którą i tak chcecie przeznaczyć na ubezpieczenie dziecka. Będzie to dobry test dla waszego budżetu.
Po trzecie, jeśli nie czujecie zupełnie tematu ubezpieczeń, to nie zmuszajcie się. Po prostu mądrze oszczędzajcie pieniądze, inwestujcie, zadbajcie o kwestie spadkowe. Takie zabezpieczenie nie musi być dla was. Czasem potrzeba więcej czasu, który i tak upłynie, więc niech pieniądze pracują, a Wy uczcie się po prostu mądrego zarządzania nimi.
M.F.: Dziękuję za rozmowę.
T.W.: Ja również dziękuję.
Teresa Wojaczek
Od 2019 roku pomaga klientom znaleźć ubezpieczenia, które dają spokój i bezpieczeństwo. Współpracuje z czołowymi towarzystwami ubezpieczeniowymi. Dzięki temu dopasowuje polisę do Twojej sytuacji i budżetu. Pracuje w różnych godzinach, również zdalnie. Jest dostępna także wieczorami. Na wiadomości odpowiada w ciągu 24 godzin.
Skontaktuj się ze mną. Wspólnie znajdziemy rozwiązanie, które ochroni Ciebie i Twoich bliskich.
Zapytaj o polisę ubezpieczeniową albo ubezpieczenie NNW.
Odwiedź stronę naszej ekspertki Teresy Wojaczek:
www: https://teresawojaczek.pl/
Fot.: Kyzioł Magda
Przeczytaj też:
Ubezpieczenie NNW dla dziecka – na co zwrócić uwagę przed zakupem?
Jak ubezpieczyć dziecko, by zadbać o jego zdrowie, życie i przyszłość?









