Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...
Po poronieniu – droga od cierpienia do nadziei - e-dzieciaki.pl

Po poronieniu – droga od cierpienia do nadziei

Po poronieniu – droga od cierpienia do nadziei

Słowa: „Przykro mi, ale doszło do poronienia chybionego” – potrafią zatrzymać cały świat w jednej sekundzie. Dla mnie ten świat zatrzymał się dwa razy. Dwa razy usłyszałam tę diagnozę. I dwa razy musiałam na nowo odnaleźć w sobie siłę, by żyć dalej. Dziś chcę podzielić się swoją historią – tą, której raczej nie usłyszysz w lekarskim gabinecie.

Gdy wszystko nagle się zatrzymuje

Czerwiec 2020 roku. Rutynowa wizyta w szóstym tygodniu ciąży – nic nie zapowiadało tragedii. A jednak. Diagnoza: poronienie chybione. Lekarz natychmiast zalecił hospitalizację i zabieg łyżeczkowania, ale czułam, że muszę przejść przez to po swojemu – w domu, w swoim rytmie, blisko rodziny.

Nie byłam jednak przygotowana na to, co miało nadejść. Fizyczny wymiar poronienia okazał się znacznie trudniejszy, niż sądziłam. Krwotoki były tak silne, że po kilku dniach musiałam poprosić męża, by zawiózł mnie do szpitala.

Tam nie znalazłam jednak wsparcia, którego tak bardzo potrzebowałam. Personel medyczny potraktował mnie jak kolejny przypadek do odhaczenia – szybko, chłodno, bez cienia empatii. Jedyną osobą, która zobaczyła we mnie człowieka, była salowa. To ona – zwykłym, ludzkim gestem – sprawiła, że mogłam wrócić do domu i być blisko moich dzieci.

Zorganizowałam pożegnanie. Potrzebowałam symbolu. Chwili, w której mogę zatrzymać się, pożegnać i rozpocząć proces uzdrawiania.

Kiedy historia się powtarza

Kwiecień 2022. Byłam w 12. tygodniu ciąży. Wtorkowa wizyta – wszystko wygląda dobrze. Czwartek, badania prenatalne – i znów te same słowa. Ta sama diagnoza. Ten sam ból, ale tym razem jeszcze mocniejszy, bo miałam świadomość, co mnie czeka.

Tym razem od razu pojechałam do szpitala. Gdy zaczęła działać tabletka poronna, pojawiły się silne krwotoki. Wciąż jednak miałam opory przed zabiegiem łyżeczkowania. Strach był ogromny.

To empatyczna postawa lekarzy sprawiła, że podjęłam decyzję. Usłyszałam: „Pani stan jest poważny. Rodzina panią potrzebuje. Nie możemy ryzykować zakażenia.” Po zabiegu okazało się, że była to właściwa decyzja – organizm nie był w stanie samodzielnie poradzić sobie z całą sytuacją.

To, o czym się nie mówi

W rozmowach o poronieniu dominuje język medyczny – suchy, techniczny. Tymczasem to, co najbardziej boli, dzieje się w sercu. W małych miejscowościach, gdzie wszyscy się znają, temat poronienia jest pomijany milczeniem. Wsparcie psychologiczne? Często niedostępne. A bliscy, choć pełni dobrych intencji, nie zawsze potrafią znaleźć właściwe słowa.

Często słyszałam: „To się zdarza”, „Jeszcze będziesz miała dzieci”, „Masz już dwójkę”. Ale jak wyjaśnić komuś ból po stracie istoty, której nigdy nie miałaś okazji przytulić? Jak zrozumieć, że można tęsknić za kimś, kto istniał tylko przez chwilę?

Najgorsze słowa padły jednak z ust kogoś bliskiego: „To twoja wina.” Wiedziałam, że to nieprawda. Nie pozwoliłam tym słowom zatruć mojego serca.

Kiedy pojawia się sens

Któregoś dnia, pod prysznicem, przyszła myśl: to wszystko nie wydarzyło się bez powodu. Zrozumiałam, że nie chcę trzymać tej historii tylko dla siebie. Że moje doświadczenie może dawać siłę innym. Że może stać się początkiem czegoś nowego.

Nie wiem jeszcze dokładnie, jak to zrobię. Ale wiem, że to moja droga. Moja misja.

Jeśli teraz przeżywasz poronienie – to do Ciebie

Jeśli jesteś teraz w tym miejscu – chciałabym, żebyś wiedziała:

  • Twój ból jest prawdziwy. Masz do niego pełne prawo.
  • Żałoba nie ma zegarka – przeżywaj ją tak długo, jak potrzebujesz.
  • Nie jesteś sama – są kobiety, które przeszły tę samą drogę.
  • Szukaj wsparcia – w wierze, w rozmowie, w społecznościach, które rozumieją.
  • Nie wahaj się sięgnąć po pomoc medyczną. Twoje zdrowie jest ważne.
  • Wszystkie Twoje emocje są OK. Masz prawo czuć to, co czujesz.

Nowa definicja siły

Dziś wiem, że siła to nie brak łez. Siła to zdolność, by te łzy wypłakać, a potem… ruszyć dalej. Inaczej. Mądrzej. Z nowym spojrzeniem.

Macierzyństwo widzę teraz szerzej. To nie tylko relacja z dziećmi, które są przy mnie, ale także z tymi, które odeszły. Z każdym dniem uczę się przekształcać traumę w siłę. Siłę, której istnienia kiedyś nie przeczuwałam.

I wierzę, że każda kobieta ma w sobie tę moc. Czasem tylko trzeba jej pomóc ją odnaleźć.

Jeśli jesteś w tym miejscu – pamiętaj: nie jesteś sama. Są kobiety, które Cię rozumieją. Które przeszły tę drogę i mogą podać Ci rękę. Znajdź nas. Jesteśmy tutaj.

Czy po poronieniu powinnam przejść terapię?

Nie musisz, ale możesz. Jeśli czujesz, że emocje Cię przytłaczają, masz trudność w codziennym funkcjonowaniu, nie śpisz, odczuwasz lęk – terapia może być bardzo pomocna. Nawet jedna lub dwie rozmowy z psychologiem potrafią przynieść ulgę. Osobiście nie skorzystałam jeszcze z tej opcji.

Czy poronienie to moja wina?

Nie. Poronienia zazwyczaj są wynikiem przyczyn niezależnych od Ciebie – najczęściej genetycznych, hormonalnych lub związanych z rozwojem zarodka. To nie Twoje decyzje, emocje ani sposób życia doprowadziły do poronienia. Proszę, nie obwiniaj się.

Czy powinnam coś mówić o poronieniu rodzinie i znajomym?

To zależy tylko od Ciebie. Możesz powiedzieć, jeśli czujesz taką potrzebę. Możesz też milczeć, jeśli nie jesteś gotowa. Warto jednak przygotować sobie kilka zdań, które pomogą Ci zakończyć niewygodne rozmowy – np.: „Dziękuję za troskę, ale nie chcę teraz o tym mówić.” Nie powiedziałam wszystkim w rodzinie o drugiej stracie.

Czy mogę zajść w kolejną ciążę po poronieniu?

W wielu przypadkach – tak, i często bez konieczności leczenia. Ale każda sytuacja jest inna. Zawsze warto skonsultować się z lekarzem, który przeprowadzi odpowiednie badania i zaplanuje ewentualną diagnostykę.

Czy powinnam zorganizować pożegnanie?

To nie jest obowiązek, ale wielu kobietom pomaga symboliczne pożegnanie – zapalenie świecy, napisanie listu, nadanie imienia. Takie rytuały nie tylko pomagają uporać się ze stratą, ale i dają przestrzeń na godne przeżycie żałoby.

Jak długo trwa żałoba po poronieniu?

Nie ma jednej odpowiedzi. Dla jednej kobiety to będzie miesiąc, dla innej rok – każda emocja jest ważna i każda ma swoje tempo. Daj sobie przestrzeń. Bez oceniania.

Gdzie mogę szukać wsparcia?

  • W grupach wsparcia (np. na Facebooku lub lokalnie)
  • U psychologa lub douli po stracie
  • Wśród kobiet, które przeszły przez to samo
  • W wierze, modlitwie, duchowości
  • Na blogach i portalach takich jak ten.

Przeczytaj też: Urlop macierzyński po urodzeniu martwego dziecka, Objawy zbliżającego się poronienia – jak wygląda poronienie?, Co to znaczy tęczowe dziecko?

Michaela Fuchs

Michaela Fuchs

Mama szóstki dzieci, copywriterka, wydawczyni internetowa, redaktorka portalu www.e-dzieciaki.pl, content marketerka, SEO copywriterka. Piszę o rodzicielstwie, zdrowiu naturalnym, macierzyństwie i pracy oraz tabu. Pomagam przedsiębiorcom zwiększać rozpoznawalność w inteternecie.

Polecane artykuły