Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...
Rutyny, które dodadzą lekkości nowemu rokowi szkolnemu - e-dzieciaki.pl

Rutyny, które dodadzą lekkości nowemu rokowi szkolnemu

Rutyny, które dodadzą lekkości nowemu rokowi szkolnemu

Powrót do szkolnej ławki po dwóch miesiącach beztroski, lenistwa, a czasem nawet lekkiego chaosu to dla wielu dzieci brutalna zmiana. W mojej ocenie – jedna z najtrudniejszych, jakie co roku muszą przejść.

Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej, w roku szkolnym 2025/2026 w szkołach dla dzieci i młodzieży będzie uczyć się blisko 4,9 miliona uczniów, a ponad 1,3 miliona dzieci pójdzie do przedszkoli. Łącznie – ponad 6 milionów młodych ludzi, z których każde będzie musiało odnaleźć się w nowej (lub starej) rzeczywistości.

Wśród nich są także moje dzieci. Prawdopodobnie także Twoje, skoro czytasz ten artykuł.

Impulsem do napisania tego tekstu była scena, której byłem świadkiem pierwszego dnia szkoły. Nie ukrywam, że z pewną skrywaną radością oczekiwałem rozpoczęcia roku, miałem nadzieję, że wreszcie zyskam odrobinę przestrzeni na pracę, na tworzenie. 

Stałem z kubkiem kawy w dłoni, patrząc – z perspektywy taty – jak dziewczyny wkładają szkolne ubrania: szare, granatowe, stonowane.

W pewnym momencie spojrzałem na starszą. Jest wyjątkowo wrażliwa. Coś się zmieniło w jej oczach od wczoraj – jakby ktoś przygasił światło.

Oparłem się o futrynę drzwi. Podniosła wzrok i – chyba żeby mnie pocieszyć – „przykleiła” delikatny uśmiech.

Zapytałem cicho:
– Cieszysz się, że spotkasz koleżanki i kolegów?

Możecie mi wierzyć – nie takiej reakcji się spodziewałem.

Wzruszyła ramionami.
– Chyba tak… – odpowiedziała.

Ale już po chwili zobaczyłem w jej oczach szklisty błysk. Ten, który zwiastuje, że zaraz pęknie tama i zaleje łzami mnie, ją i cały dom.

Nie mogłem do tego dopuścić. Jestem tatą. Jej wsparciem. Jej zaporą.

– Co się dzieje, córeczko? – zapytałem.

Zaczęła mówić przez łzy. Że się denerwuje, bo nie widziała niektórych dzieci przez całe lato. Że nie wie, jak teraz będą się układały relacje w klasie, że chyba nie pamięta tabliczki mnożenia. Czy chłopaki znów będą rozrabiać. Czy pani znowu będzie się denerwować. Czy znów nie będą mieli informatyki przy komputerach… I tak dalej, i tak dalej.

Krótko mówiąc – mój początkowy entuzjazm związany z nowym rokiem szkolnym właśnie trafił szlag. Moja córka była przepełniona niepokojem. I być może podobnie czuło się kilka milionów dzieci, które właśnie rozpoczynały rok szkolny w przedszkolach i szkołach.

Nie wiem, jaki jest odsetek dzieci, które czują podobnie. Wiem tylko jedno – miałem właśnie materiał na pierwszy powakacyjny artykuł.

Żeby go jednak napisać, musiałem się cofnąć. Pomyśleć o tym, co działało przed wakacjami. Co pomagało nam jako rodzinie. I może zabrzmi to jak korporacyjna śpiewka, ale wtedy uświadomiłem sobie coś ważnego: najlepszym lekarstwem na lęk jest… rutyna. Powtarzalność. Schemat.

Rutyny, które dodadzą lekkości nowemu rokowi szkolnemu

Nie lubię tego słowa – rutyna. Kojarzy się raczej negatywnie: z nudą, monotonią, zderzeniem ze ścianą codzienności. A jednak… od niemowlęcia wprowadzamy przecież pewne schematy funkcjonowania. I one po prostu działają, prawda? Szkolny plan lekcji też jest rodzajem schematu – a jednak daje dzieciom poczucie przewidywalności.

– Może po szkole pojeździmy na rolkach? – zaproponowałem córce. I wtedy na jej twarzy pojawił się uśmiech.

Bingo, pomyślałem. To nie sama szkoła jest problemem – choć o tym można by dyskutować godzinami – ale zmiana dotychczasowego modelu funkcjonowania. A przecież właśnie rytm, rutyna i powtarzalność dają dziecku poczucie bezpieczeństwa.

Dlatego chciałbym podzielić się pięcioma rutynowymi czynnościami, które pomagają naszej rodzinie. Sprawdzają się nie tylko na starcie roku szkolnego, ale i wtedy, gdy codzienność nabiera tempa. To naprawdę proste rzeczy – a jednak potrafią wnieść spokój, poczucie przewidywalności i trochę lekkości w życie naszych dzieci.

1. Spacerujcie razem

Kiedy moja najstarsza córka zaczęła przeżywać trudne emocje związane z powrotem do szkoły, wspólnie z żoną zrozumieliśmy, że potrzebuje czegoś więcej niż tylko słów pocieszenia. Szukaliśmy rutyny, która pomoże jej przetrwać „deszczowe” dni.

Ponieważ dobrze ją znamy, wiedzieliśmy, że potrzebuje ruchu i naszego towarzystwa. Najpierw były rolki – pomysł doraźny, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Potem ustaliliśmy, że przez całą jesień będziemy wychodzić na codzienne, półgodzinne spacery. Obserwowaliśmy zmiany zachodzące w przyrodzie, a córka dostała od nas używany aparat cyfrowy, by mogła prowadzić swój własny dziennik obserwacji.

To była fantastyczna decyzja. Jeśli szukasz rutyny, która potrafi zmienić nastrój dziecka i dać mu poczucie stabilności, zaproś je na wspólny spacer. I pamiętaj – nie chodzi o wyprawę do marketu, tylko o prawdziwy kontakt z naturą i sobą nawzajem.

2. Czytajcie razem

W naszej rodzinie wspólne czytanie to rytuał, który pielęgnujemy od pierwszych miesięcy życia dzieci. Każde przeczytane zdanie jest dla mnie wytrychem do innego świata – tego pełnego elfów, krasnoludków i smoków, ale też do świata emocji, refleksji i wartości.

Książki pozwalają przeżyć sytuacje, które być może nigdy nas nie spotkają. A jeśli jednak tak się stanie – będziemy lepiej przygotowani. To trochę tak, jakbyśmy codziennie zakładali „kamizelkę kuloodporną” dla duszy.

I dlatego uważam, że nie wolno rezygnować ze wspólnego czytania w momencie, gdy dziecko samo nauczy się składać litery. To byłby poważny błąd. W każdym wieku dzieci potrzebują melodii naszego głosu – spokojnego, kojącego. Czytanie buduje więź i daje okazję do rozmowy o wartościach, które pomagają im zachować równowagę i rozwijać się intelektualnie oraz duchowo.

Co ważne, książki wzmacniają fundamenty, które pomagają nie pogubić się w okresie nastoletnim. A nawet jeśli dziecko na chwilę zabłądzi, dzięki tym fundamentom łatwiej odnajdzie właściwą drogę.

Jako rodzice musimy też pamiętać, że treści szkolnych lektur kształtują postawy uczniów  wobec siebie i wobec innych. Mogą sprzyjać stereotypom czy uprzedzeniom klasowym, rasowym i narodowym. Dlatego tak istotne jest, by równolegle pokazywać dzieciom literaturę, która uczy szacunku do wszystkich ludzi, a jednocześnie wzmacnia postawy asertywne – tak, by potrafiły bronić swojego systemu wartości.

3. Jedzcie razem

Wspólny posiłek to fundament rodzinnego życia. Tak było od zawsze – jedzenie trzeba było zdobyć, przygotować i podzielić. Wspólny stół cementował więzi.

Dziś, w XXI wieku, coraz częściej pożeramy posiłki w biegu, pędząc z jednych zajęć na drugie. Oczywiście czasem nie da się tego uniknąć, ale właśnie dlatego warto traktować wspólne posiłki priorytetowo.

Pomyślcie o wakacjach. Ile razy siadaliście razem przy stole – choćby w restauracji? Jak się wtedy czuliście? Spokojniej? Bliżej siebie? Warto przenieść choć odrobinę tego „luksusu” do codzienności.

Nie zawsze uda się spotkać przy każdym posiłku. Ale spróbujcie chociaż wspólnie jeść kolację. Zaangażujcie dzieci w przygotowania – niech rozłożą talerze, sztućce, kubki. To drobiazg, ale sprawia, że czują, iż tworzą z wami coś ważnego.

Zobaczycie, jak z czasem wzmocnią się wasze więzi rodzinne – i jak zwykła kolacja potrafi stać się najważniejszym momentem dnia.

Rutyny, które dodadzą lekkości nowemu rokowi szkolnemu

4. Bawcie się razem

Bywa, że jesteśmy tak zajęci przetrwaniem dnia, że zapominamy o zabawie z dziećmi. Szczególnie z tymi starszymi, które chodzą już do szkoły – jak moja córka. Z maluchami jest łatwiej: wystarczy pogilgotać, popchnąć samochodzik, kopnąć piłkę. Starsze dzieci zbyt często traktujemy jak małych dorosłych. A przecież one też chcą się bawić.

W wakacje obserwowałem, jak moje dzieci organizują wspólne zabawy. Jest ich czworo, w wieku od 10 do 4 lat, i muszę wam powiedzieć: piaskownica wypełniona błotem sprawdza się najlepiej. Widać było ogromną potrzebę zabawy – nawet u najstarszej.

I ja też bawiłem się z nimi. Dlaczego? Bo zabawa to najlepsza forma socjalizacji. Naturalnie, z czasem przybierze inne formy, bardziej dostosowane do zainteresowań i wieku. Ale jedno się nie zmienia: dzieci, niezależnie od tego, ile mają lat, muszą czuć, że lubisz spędzać z nimi czas.

5. Módlcie się razem

Wiem, że dla niektórych ten punkt może wydawać się nie na miejscu – zwłaszcza że w naszym kraju laicyzacja postępuje w szalonym tempie. Ale w naszej rodzinie wspólna modlitwa to bardzo ważny moment dnia. To nasz codzienny rachunek sumienia.

Tuż przed czytaniem dziękujemy Bogu za wszystko, co nas spotkało – zarówno za sukcesy, jak i za porażki. Właśnie wtedy często dowiaduję się najwięcej o faktycznym stanie emocjonalnym dzieci. Mają bowiem świadomość, że przed Stwórcą niczego nie da się ukryć.

Wierzę, że nie tylko dzieci, ale także dorośli potrzebują być połączeni z Kimś większym niż oni sami. Potrzebują pewności, że są kochani i że nawet w trudnych chwilach jest Ktoś, kto działa dla ich dobra.

Wspólna modlitwa – czy to przed szkołą, przed snem, czy w innym momencie – uczy zatrzymania, głębokiego oddechu i odpuszczania tego, co trudne. To praktyka, która daje dzieciom równowagę i nadzieję, nawet wtedy, gdy świat wokół zdaje się przytłaczać.

Zwróćcie uwagę, że w każdej z proponowanych aktywności powtarza się przysłówek RAZEM. To słowo-klucz, które pozwala budować prawdziwą więź z waszymi dziećmi. Traktujcie te zachowania poważnie, bo w przyszłości RAZEM będziecie cieszyć się na ślubach i chrzcinach, ale też RAZEM będziecie opłakiwać stratę bliskich. RAZEM będziecie spędzać święta i codzienność, wypełnioną zarówno radością, jak i trudami.

Rodzina jest silna wtedy, gdy jest RAZEM.

Zdaję sobie sprawę, że moje rady nie sprawdzą się w każdej rodzinie – bo każda jest inna, a wielu rodzicom po prostu brakuje czasu na codzienne rytuały i porządkującą chaos rutynę. Warto jednak pamiętać, że w przypadku lęków związanych ze szkołą problem nie zawsze tkwi w samym dziecku. Wielu badaczy zwraca uwagę, że szkoła jest instytucją o charakterze autorytarnym, a jej struktura podporządkowania może rodzić różne formy przemocy – fizycznej, psychicznej, symbolicznej i strukturalnej. Przemoc fizyczna występuje najczęściej w relacjach między uczniami i przejawia się naruszaniem cielesnych granic drugiego człowieka. Przemoc psychiczna może przybierać formę mobbingu czy bullingu, manifestować się zarówno werbalnie – poprzez wyzwiska, wyśmiewanie czy dokuczanie – jak i niewerbalnie, na przykład poprzez wykluczenie czy okazywanie niechęci. Z kolei przemoc symboliczna polega głównie na narzucaniu kultury dominującej, co w praktyce oznacza deprecjonowanie podstaw tożsamości ucznia oraz wymuszanie określonych interpretacji tekstów literackich, wydarzeń historycznych czy społecznych. Wreszcie, przemoc strukturalna przejawia się w braku równych szans i możliwości dla dzieci pochodzących z różnych środowisk – ze wsi i miasta, z rodzin zamożnych i biednych, a także dla uczniów sprawnych i z niepełnosprawnościami.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego akapitu inaczej spojrzycie na to, co dzieje się za szkolnymi murami i zrozumiecie, jak wiele wysiłku wymaga, aby dziecko mogło zachować swoją naturalną radość mimo trudów szkolnej codzienności.

Na zakończenie chciałbym zostawić wam jedno pytanie, które możecie zadać swoim dzieciom.
Usiądźcie razem i zapytajcie:
– Co moglibyśmy robić regularnie razem, żeby sprawiało ci to przyjemność?

Proste pytanie, a potrafi otworzyć piękną rozmowę i stać się początkiem nowych rodzinnych rytuałów.

W artykule powołałem się na artykuł:

Chomczyńska-Rubacha M., Rubacha K., Przestrzeń aksjologiczna szkoły I. Konstrukt teoretyczny, „Przegląd Badań Edukacyjnych” 2016, nr 23(2), s. 154, DOI: 10.12775/PBE.2016.077.

Grafika: pixabay.com

Polecane artykuły