Czy można stracić dziecko, choć się je kocha, troszczy o nie i walczy o kontakt każdego dnia? Tak i niestety dzieje się to częściej, niż chcielibyśmy w to wierzyć. Alienacja rodzicielska to głęboka rana zadawana dzieciom i rodzicom przez tych, którzy powinni chronić i wspierać swoje pociechy. To forma przemocy psychicznej, której ofiarami najczęściej są dzieci oraz ojcowie, których wyklucza się z życia swoich córek i synów przez decyzje sądów, manipulacje drugiego rodzica lub brak systemowego wsparcia.
W rozmowie z Panią Marzeną Ciupek-Tarnawską – społeczniczką, wolontariuszką, która wspiera rodziny w kryzysie, rozmawiam o tym:
- czym jest alienacja rodzicielska (i czym się różni od zwykłego konfliktu),
- jak wygląda zachowanie rodzica, który alienuje,
- jak cierpią dzieci,
- dlaczego ojcowie są najczęściej ofiarami tego zjawiska,
- co można zrobić, by przeciwdziałać lub zatrzymać ten dramat.
Alienacja rodzicielska to nie tylko problem „między dorosłymi”. To dramatyczne zerwanie więzi, które zostawia ślad na całe życie.
Michaela Fuchs: Jak definiuje Pani alienację rodzicielską? Czym różni się od konfliktu między rodzicami?
Marzena Ciupek-Tarnawska: Chcę podkreślić, że pojęcie alienacji rodzicielskiej nadal jest podważane. Nie ma ono odzwierciedlenia w prawie, ale ja pozostanę przy tym określeniu, bo najtrafniej oddaje uporczywe i długotrwałe działania separacyjne przeciwko dziecku. Alienacja rodzicielska to wyjątkowo okrutna i wyrafinowana forma przemocy domowej (ale niestety nie definiowana tak prawnie), która bardzo mocno wpływa na rozwój dziecka. Zagraża jego poczuciu bezpieczeństwa. To przemoc psychiczna na dziecku dokonywana przez jednego z rodziców zazwyczaj po rozwodzie lub rozstaniu. Oczywiście skutki odczuwa też alienowany, czyli pokrzywdzony rodzic.
Alienacja polega najogólniej na utrudnianiu lub uniemożliwianiu kontaktów (spotkań, rozmów telefonicznych, korespondencji) dziecka z drugim rodzicem wraz z jednoczesnym silnym deprecjonowaniem lub pomawianiem drugiego rodzica, manipulowaniem opinią o drugim rodzicu i przesadnym kontrolowaniem relacji bez miejsca na autonomię i uczucia dziecka. Czasem alienacja rodzicielska jest powiązana z uprowadzeniem dziecka z dala od miejsca zamieszkania. Alienacja to także fizyczne zawłaszczenie dziecka przez jednego z rodziców.
Alienacji zawsze towarzyszy silny konflikt rodziców lub nieprzepracowane emocje ze strony alienującego rodzica. Sam konflikt rodziców nie musi prowadzić do alienacji. Konflikt widoczny jest we wrogiej komunikacji lub jej unikaniu i negatywnym zachowaniu rodziców względem siebie. Natomiast alienacja włącza dodatkowo w konflikt dziecko jako narzędzie do zemsty lub odsunięcia drugiego rodzica lub dziecko stanowi bufor pomiędzy rodzicami.
M.F.: Jak najczęściej zaczyna się alienacja? Czy to zawsze efekt złośliwości jednego z rodziców, czy raczej coś, co narasta po rozstaniu?
M.C.-T.: Bardzo często to nieprzepracowane emocje dorosłych po rozstaniu i brak kontroli nad nimi, co popycha do takich czynów jak alienacja. Występuje także subiektywne poczucie, że się jest lepszym rodzicem, uważniej zaspokajającym potrzeby dziecka. Alienacja rodzicielska może pojawić się już na długo przed rozstaniem, a nawet po urodzeniu dziecka, gdy jeden z rodziców wchodzi w rolę decydenta, a drugi po prostu dla „świętego spokoju”, z wygody lub pod naciskiem przyjmuje rolę rodzica drugoplanowego, czyli asystenta. Trzeba podkreślić, że z alienacją rodzicielską mamy do czynienia wówczas, gdy odsuwany rodzic zabiega o kontakt z dzieckiem, miał z nim dobrą relację, dbał o jego dobrostan, a nie wówczas, gdy rodzic bez żadnej przyczyny sam się odsuwa, porzuca dziecko, nie dba o kontakt.
Niektórzy rodzice alienują potomstwo z premedytacją, ze złośliwości, ponieważ uważają, że skoro im po rozwodzie została przyznana sądownie wiodąca piecza nad dzieckiem, to drugi rodzic nie jest potrzebny dziecku do życia, wychowania i rozwoju. Rodzic pierwszoplanowy nie umie oddzielić dwóch kwestii, że znienawidzony przez niego ex partner, czy ex małżonek to nadal pełnoprawny rodzic i dziecko go potrzebuje. Najczęściej to brak dojrzałości decyduje o podjęciu alienacji i nawet po latach następuje uporczywe utrzymywanie tych działań z powodu dumy alienującego rodzica, przeświadczenia o własnej nieomylności, podtrzymywaniu poczucia, że to doskonały wybór i decyzja dla dziecka. Wszystko to często odbywa się przy akceptacji i wsparciu otoczenia: przyjaciół i rodziny alienatora.
M.F.: Jak zachowuje się rodzic, który alienuje? Czy robi to otwarcie, czy raczej podprogowo?
M.C.-T.: Dla uproszczenia podam dwa typy rodziców. Pierwszy typ nie ma żadnych zahamowań, nie kryje się z alienacją, bawi go cierpienie drugiego rodzica lub jest mu obojętny jego los. Bardzo często taka osoba kłamie w sądzie, oczernia drugiego rodzica, wywozi dzieci kilkaset kilometrów dalej, by utrudnić kontakt. Bardzo często nie przestrzega też wyroków sądowych lub gra w sądzie na zwłokę. Dziecko poddawane jest systematycznemu „praniu mózgu” lub okłamywane, że zostało porzucone. Zdarzają się sytuacje, w których rodzic wiodący wmawia potomstwu, że musiał uciekać przed przemocą.
Drugi typ rodzica manipuluje dzieckiem, by samo przestało chcieć kontaktu z rodzicem, z którym nie mieszka, np. robiąc z siebie ofiarę w związku/ małżeństwie, a z dziecka powiernika. Rodzic płacze i żali się na drugiego rodzica wciągając dziecko w konflikt rodziców i oczekując wsparcia i lojalności, czyli roli nieadekwatnej do zasobów psychicznych dziecka. Alienator/- ka może też systematycznie oczerniać drugiego rodzica. Mówić o nim bardzo niepochlebnie, zabraniać kontaktu wprost, szantażować dziecko, przekupywać je, aby podczas kontaktu zachowywało się wobec drugiego rodzica opryskliwie, płakało, histeryzowało, odmawiało spotkań itp. Ten typ rodzica w sądzie udowadnia, że to wybór dziecka i mimo rzekomego nakłaniania do spotkań przez wiodącego rodzica dziecko ich nie chce, nie jest gotowe. Rodzic ten próbuje wymyślać przyczyny, dla których należy utrzymać status rozdzielenia.
Drugi typ rodzica może działać nie w pełni świadomie i być przeświadczony, że robi wszystko w najlepszym interesie dziecka. Bardzo często rodzic ten wraca do przeszłości, nie potrafi zamknąć tego rozdziału, konfabuluje w sprawie przeszłości. Obydwa typy rodziców mogą jednak działać w sposób świadomy i zaplanowany.
M.F.: Jakie są typowe objawy alienacji u dziecka?
M.C.-T.: Objawy psychiczne i emocjonalne to: bezpodstawna wrogość lub lęk wobec jednego z rodziców, bezrefleksyjna lojalność wobec drugiego rodzica, mówienie o drugim rodzicu „obcym językiem” (np. określenia, których dziecko samo nie używało wcześniej), brak poczucia winy za złe traktowanie drugiego rodzica, odrzucenie całej rodziny rodzica alienowanego (dziadków, wujków, itp.), automatyczne przyjmowanie narracji jednego rodzica jako prawdy absolutnej.
W zachowaniu widoczne jest: nagłe i silne unikanie kontaktów z jednym z rodziców bez realnej przyczyny, odmowa spotkań mimo wcześniejszej dobrej relacji, powtarzanie oskarżeń bez zrozumienia ich treści („bo tata cię nie kocha”, „bo mama zniszczyła nam życie”, „bo ojciec ma kochankę i wybrał ją zamiast ciebie”), traktowanie jednego rodzica jak „wroga” lub „niebezpiecznego”, brak chęci spędzania czasu, rozmowy czy okazywania uczuć wobec rodzica alienowanego.
M.F.: Dlaczego dzieci nie potrafią obronić się przed wpływem alienującego rodzica?
M.C.-T.: Niektóre dzieci bronią się przed alienacją. Popadają w konflikt lojalności, utrzymują swoje zachowanie i wypowiedzi o odsuwanym rodzicu w stanie permanentnej kontroli. Podczas kontaktów z drugim rodzicem są na przykład bardzo radosne, a przy rodzicu pierwszoplanowym opowiadają, że spotkanie był przeciętne, żeby mu nie robić przykrości. Starsze starają się rozmawiać z rodzicami, pojednać ich i są obciążone niczym psycholog dla dorosłych osób i pośrednik pomiędzy nimi.
Część dzieci sobie nie radzi, bo nie mając kontaktu z drugim rodzicem nie ma możliwości kształtować swobodnie opinii o nim. Jeśli nie pamiętają wydarzeń z przeszłości, a rodzic pierwszoplanowy kłamie w tej sprawie, to w końcu dziecko zaczyna wierzyć w wielokrotnie powtarzaną nieprawdę, a wyobraźnia podpowiada obrazy dla uzupełnienia. Z czasem dziecko przestaje czuć, że odrzucanie kontaktu, robienie przykrości drugiemu rodzicowi to coś złego.
Poza tym dzieci przeważnie nie mają wyboru. Poddają się sytuacji, ponieważ rodzic pierwszoplanowy dba o nie, opiekuje się, mieszka z nim i dziecko dla obrony własnej psychiki czuje się w obowiązku opowiedzieć się za nim. Alienujący rodzice starszych dzieci np. wykorzystują nastoletni bunt, by skierować go na odrzucanego rodzica. Dziecko przyjmuje narrację alienatora/ -ki i samo wspomaga alienację. To są metody manipulacji stosowane np. w polityce, służbach specjalnych, tylko w łagodniejszej formie. Dzieci powtarzają odrzuconemu rodzicowi: „nie przyjeżdżaj, nie chcę cię widzieć, nienawidzę cię”, ale nie potrafią podać racjonalnych powodów lub w ogóle jakichkolwiek powodów tych oświadczeń, albo przytaczają powody całkiem błahe np. „bo ty zawsze brzdąkałeś na gitarze, gdy oglądałem bajkę” lub „nosiłeś takie głupie i brzydkie buty”, „w twoim domu nie było balkonu” itp.
M.F.: Jakie są długofalowe skutki alienacji rodzicielskiej dla dziecka?
M.C.-T.: Przede wszystkim niszczona jest tożsamość rodzinna i poczucie bezpieczeństwa dziecka wynikające z opieki, kontaktu i wspólnych przeżyć z drugim odsuniętym rodzicem. Dziecko może mieć też objawy psychofizyczne, czyli to reakcje organizmu np. z układem nerwowym czy pokarmowym wynikające z przeżyć emocjonalnych, stresu, lęku, napięcia lub długotrwałego obciążenia psychicznego. Długookresowo pojawiają się skutki takie jak: trudność w budowaniu relacji z innymi ludźmi, brak zaufania, brak wiary we własne siły, w starszym wieku nieumiejętności komunikowania się i utrzymania związku romantycznego. W zachowaniu może być widoczne rozchwianie emocjonalne, nerwowość, płaczliwość, zamykanie się w sobie, lęk separacyjny. Mogą być w najcięższych przypadkach alienacji odnotowywane u dzieci objawy depresji lub próby samobójcze.
M.F.: Czy częściej alienowani są ojcowie? Z czego może to wynikać?
M.C.-T.: Według statystyk 97 % alienowanych rodziców to ojcowie, ponieważ prawo sprzyja kobietom. W sądach rodzinnych przeważają kobiety, nierzadko rozwiedzione, czasem „starej daty”, które uważają matkę za lepszego rodzica po prostu z założenia. W ogóle sądy nie radzą sobie z dwoma aspektami karygodnych zachowań rodziców obojga płci: ani z egzekwowaniem niepłaconych alimentów, ani i z alienacją rodzicielską. Podczas procesu sądowego sędziowie stają po stronie matek (nie zawsze oczywiście), bo przecież ona przebywa z dziećmi po rozstaniu lub sąd nie chce roztrząsać, dlaczego matka utrudnia dotychczas współdzieloną opiekę ojcu.
Poza tym kobiety lepiej są przygotowane do batalii sądowej i wykorzystują luki prawne lub wadliwe orzecznictwo. Matki zostają z dziećmi w domu, a ojciec nie, bo się wyprowadza lub jest wyrzucany, co już daje matce przewagę. Alienująca matka mając przyznaną opiekę nad dzieckiem i alimenty nie czuje się zobowiązana do współpracy rodzicielskiej.
Czasem ojciec dziecka ją zwyczajnie irytuje jako były partner, zdradził ją w związku, czy ma inne „grzechy na sumieniu” i ona czuje, że to okazja, by się zemścić. Czasem ona chce być samotną matką, szukała dawcy genów i już w ciąży oznajmia ojcu, że nie będzie widywał dziecka. Nie myśli przy tym w ogóle, że krzywdzi dziecko, bo wydaje jej się, że godzi tylko w byłego małżonka lub przypadkowego partnera.
M.F.: Czy w polskim prawie jest miejsce na realne rozpoznanie i przeciwdziałanie alienacji rodzicielskiej?
M.C.-T.: Mimo niedoskonałości prawa rodzinnego są możliwości działania i przepisy. Ale nie są doskonałe. Sądy wspierają bardziej lub mniej świadomie rozwiązania, które mogą wywoływać lub umacniać alienację rodzicielską. Począwszy od tego, komu przyznać opiekę nad dzieckiem i jak ustalić kontakty. Sędziowie są przeładowani sprawami, postępowania ciągną się długo, biegli psychologowie nie zawsze potrafią rozpoznać manipulację rodzicielską i odsuwanie jednego z rodziców.
Kuratorzy i inne instytucje wspierające rodzinę nie współpracują między sobą, każdy ma swój obszar i zasłania się procedurami. Czasem jest nawet wola wsparcia i pomocy pojedynczej osoby, ale wola ta ginie przygnieciona biurokracją. Prawo wymaga natychmiastowych zmian, a sędziowie i biegli powinni być przeszkoleni w tym zakresie.
Dziecko nie jest chronione od momentu zauważenia symptomów alienacji, a potem problem tylko umacnia się. Od 10 lat mimo różnorodnych projektów zmian do Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego przepisy się nie zmieniły. Jest też silny lobbing matek – rzeczywistych ofiar przemocy domowej, które nie chcą kontaktów z byłym agresorem. Jednak według mnie to kompletnie inny przypadek i należy go rozpatrywać odrębnie. Bo to w ogóle nie jest alienacja rodzicielska, a konieczna ochrona dziecka. O ile oczywiście rzekoma przemoc nie jest oczernianiem alienowanego rodzica w sądzie, bo to niestety jest nagminne.
M.F.: Jakie rozwiązania prawne (np. zabezpieczenia kontaktów) są skuteczne, a które zawodzą?
M.C.-T.: Aktualne prawo rodzinne jest stworzone pod model: tata opuszcza dom i ma uregulowane lub zabezpieczone kontakty jeszcze na etapie trwającego postępowania sądowego (kontakty mogą być dość szerokie), płaci alimenty na dziecko, a mama nie robi trudności, opiekuje się dziećmi, wydatkuje na nie alimenty i cieszy się, że ojciec pełni rolę wspierającą wychowanie dzieci. Dzieci odnajdują się w takim modelu nowej rodziny, rodzice pogodzili się z treścią wyroku sądu i wszyscy są zadowoleni.
Jednak życie nie jest czarno- białe. Czasem ojciec ma lepsze predyspozycje wychowawcze, czasem mama i tata mogą wychowywać dziecko w pieczy naprzemiennej, czasem dzieci (zwłaszcza starsze) same chciałyby wybrać, u którego z rodziców zamieszkać. Jeśli strony mają sprzeczne oczekiwania, prawo nie szuka rozwiązań, a zamienia wychowanie dziecka w obowiązek kontaktu i alimentów: kto, ile i jak. Nie ma to nic wspólnego z dobrem dziecka, jego potrzebami, a przecież to o nie się rozchodzi.
Sąd koniecznie musi rozstrzygnąć, który rodzic jest lepszy, a który gorszy dla dziecka, jakby dziecku nie byli potrzebni jednocześnie tata i mama. Poza tym świat się już dawno zmienił, tata to nie pomocnik mamy, a pełnoprawny rodzic. Oboje rodziców może się rozwijać i pracować zawodowo, prawo z lat 60-tych XX w. zawarte w Kodeksie rodzinnym po prostu nie odpowiada na potrzeby współczesnego społeczeństwa.
M.F.: Dlaczego trudno jest wyegzekwować prawo dziecka do kontaktu z obojgiem rodziców?
M.C.-T.: Są do tego teoretycznie narzędzia prawne, ale nie ma dość surowych sankcji. Są artykuły prawne, które można wykorzystać, ale nie są dość dotkliwe i rzadko stosowane. Sąd ma czasem wahania, czy alienacja ma miejsce, czy udający troskliwego a w istocie przemocowy rodzic nie zmusza dziecka do kontaktu. Czasem sąd stara się nieporadnie pogodzić rodziców. Dozwala też na pomówienia, niemerytoryczne oskarżenia, nie potrafi/ nie chce wysłuchać dziecka (często brakuje przy przesłuchaniach dzieci psychologa lub działa on niesprawnie). Jestem jednak zdania, że jeśli zawiodły próby polubownego załatwienia sprawy z alienującym rodzicem, trzeba sięgnąć po dostępne rozwiązania prawne. I to jak najszybciej.
M.F.: Jak wygląda ścieżka sądowa w przypadku podejrzenia alienacji?
M.C.-T.: Należy zebrać dowody (nagrania, korespondencję), zastanowić się nad tym, kto może być świadkiem, przygotować opis sytuacji z wydarzeniami, datami, zachowaniem dziecka i pierwszoplanowego rodzica i skontaktować się z prawnikiem. Następnie w sądzie zawnioskować o ukaranie alienującego rodzica grzywną za nieprzestrzeganie realizacji kontaktów z dzieckiem. Można też złożyć zawiadomienie na policję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa alienacji rodzicielskiej.
Dalej decyduje sąd, który bada dowody, przesłuchuje strony, a jeśli stwierdza alienację- nakazuje wykonywanie kontaktów. Rodzic najpóźniej w czasie rozpoczęcia procedury prawnej powinien podjąć próby kontaktu z dzieckiem i dokumentować je (np. nagrania). Nie zrażać się, jeśli dziecko odmawia wizyt i cierpliwie próbować nawiązać rozmowę. Jeśli pierwszoplanowy rodzic „zamyka” dziecko w domu lub wywozi je na okres zasądzonych kontaktów, czyli nie dopuszcza do nich, to też należy podejmować próby i przyjeżdżać każdorazowo. Czasem to koszty i „puste” podjazdy, ale egzekwowanie kontaktów należy nie tylko do sądu, ale i rodzica, to mówię z praktyki.
M.F.: Jak wspierać dziecko, które znalazło się w środku wojny? Co jest najważniejsze z punktu widzenia jego bezpieczeństwa emocjonalnego?
M.C.-T.: Wspieranie w czasie alienacji to trudna sprawa, bo rodzic, z którym dziecko przebywa nie widzi problemu lub bagatelizuje go, a odsuwany rodzic często nie ma do dziecka dostępu. Jednak nawet minuta kontaktu z dzieckiem (gdy wychodzi przed dom i mówi pod wpływem manipulacji, że nie chce spotkania) jest cenna i można okazać uczucia, powiedzieć dziecku coś pozytywnego lub przekazać drobny prezent np. z okazji urodzin.
Gdy „burza dopiero nadciąga” trzeba koniecznie zwrócić się o pomoc do psychologa dziecięcego, są specjalne programy wsparcia (odpłatne) dla dzieci rodziców rozwodzących się. Optymalne jest, by w terapii wzięła udział cała rodzina. Jeśli rodzic alienujący odmawia wprost terapii lub ignoruje wsparcie dla dziecka, trzeba próbować jednak do tego doprowadzić dostępnymi metodami. Jeśli się nie uda, zrobić to poprzez sąd- złożyć stosowny wniosek.
M.F.: Jak wygląda praca z rodzicem, który doświadcza alienacji?
M.C.-T.: Mogę przedstawić, jak ja pracuję z alienowanymi rodzicami, najczęściej ojcami, bo to oni głównie są poszkodowani. Wspieram też kobiety, ale raczej te, które mają problem, że ojciec jest niezaangażowany lub to on stara się matkę pogrążyć psychicznie, ale raczej to nie tematy alienacji. Niekiedy są przypadki alienowania samotnego rodzica przez dziadków dzieci, to także trudne.
Działam jako wolontariuszka, moja pomoc jest bezpłatna. Podczas rozmowy telefonicznej poznaję sytuację prawną i życiową rodzica i dziecka, zaawansowanie procesu alienacji i stan prawny dziecka (czy jest zasądzona opieka, ewentualnie, jaki etap sprawy).
Następnie dobieram możliwe działania organizacyjne, komunikacyjne i prawne. Rozmawiam długo i wnikliwie, staram się podchodzić holistycznie. Mogę także monitorować i wspierać rodzica (również bezpłatnie) długoterminowo lub od czasu do czasu, gdy rodzi się potrzeba. Nie zastępuję prawnika ani psychologa, a gdy rodzic jest już przygotowany do działania, kieruję go do prawnika. A jeśli widzę problem z jego nastrojem, dużymi trudnościami emocjonalnymi, proszę rodzica o samodzielne udanie się po wsparcie psychologiczne.
M.F.: Jakie błędy najczęściej popełniają rodzice w takich sytuacjach – z bezsilności, żalu, impulsu?
M.C.-T.: Świat nie jest czarno-biały, jak już wspomniałam. Rodzice nie są wyłącznie dobrymi lub całkiem złymi ludźmi. Trzeba znaleźć przyczynę zachowania, czasem zbadać tematy poboczne, sięgnąć w przeszłość, zrozumieć motywy drugiej strony, bo mogą mieć wpływ na sytuację. Najgorsze to odpuścić kontakty z dzieckiem, czekać na cud miesiącami lub latami, złamać prawo z bezsilności, nie zadbać o zdrowie fizyczne i psychiczne (np. depresję z powodu alienacji), nakręcać w sobie nienawiść lub chęć zemsty na alienującym rodzicu. Trzeba cały czas pamiętać, że należy działać dla dobra dziecka. To powinna być myśl przewodnia i zawsze należy głośno siebie zapytać: Czy to, co chcę teraz zrobić jest dobre dla dziecka, czy tylko dla mnie? Czy kieruje mną miłość do dziecka, czy chęć odwetu na alienującym rodzicu?
M.F.: Dziękuję za rozmowę.
Jeśli szukasz wsparcia z zakresie alienacji rodzicielskiej, odezwij się do pani Marzeny Ciupek-Tarnawskiej. Kontakt możliwy jest poprzez platformę Linkedln, następnie wysłanie zaproszenia do kontaktu i po akceptacji zaproszenia należy napisać prośbę o wsparcie w wiadomości prywatnej. Pomoc jest bezpłatna i odbywa się poprzez konsultacje telefoniczne w umówionych terminach- najczęściej popołudniowych lub w weekendy.
Przeczytaj też:
Rola ojca w wychowaniu dziecka — Tato, jesteś ważny
Test na ustalenie ojcostwa – sposób na odkrycie prawdy









